• uBOGAcONA

Skromnie... czyli jak i dlaczego?

Aktualizacja: lip 4

Na pytanie o stosowny strój dla kobiety uBOGAconej, zwykle pada odpowiedź: godny i skromny. Jakby: krótko i na temat, tylko czy zawsze wiadomo, co to oznacza? I - nawet ważniejsze - czy wiemy dlaczego właśnie ta odpowiedź się pojawia?


Skromnie - słownikowo i potocznie - to znaczy: prosto, bez zabiegania o uznanie. Można na wiele sposobów to słowo rozważać, bo i używamy go w różnych kontekstach. I może kojarzyć się różnie - bardziej lub mniej pozytywnie. Choć w duchu dzisiejszego minimalizmu ma wielu zwolenników, prawda?


Skromny prezent, skromne mieszkanie, skromny posiłek, skromny człowiek, skromne stroje…


No właśnie - skromne stroje...

Skromne, czyli proste?


Używając najczęstszego użycia słowa skromność - chodziłoby chyba o proste, stonowane, nie nazbyt ozdobne ubrania. Tak można rozumieć skromność, która byłaby przeciwieństwem strojenia się albo ekstrawagancji. W tym rozumieniu skromna będzie zatem najprostsza jednokolorowa sukienka. Tylko czy naprawdę można tu łatwo wyznaczyć granice? I nawet jeśli będziemy mieć już wyczucie, to czy o to naprawdę w skromności chodzi? Czy kolorowe stroje, perły i złoto, rzucające się w oczy wzory - nie są już skromne w tym naszym chrześcijańskim ujęciu? Jestem daleka od tego stwierdzenia.



Niektórzy w takich momentach przywołują słowa św. Piotra:


Ich ozdobą [kobiet] niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga. 1 P 3, 3

Piotr nie mówi jednak o tym, że uczesanie i biżuteria są złe, ale że nie to ma być naszą prawdziwą ozdobą. Przypomnijmy sobie ubraną w purpurę Dzielną Niewiastę, o pięknie której stanowiła relacja z Panem (a nie kłóciło się to z noszeniem bisioru!). Poczytajmy Pieśń nad Pieśniami, w której to Oblubieniec wychwalając ciało Ukochanej, wymienia także noszone przez nią ozdoby. One nie zasłaniają jej, one idealnie komponują się z jej pięknem.


Śliczne są lica twe wśród wisiorków, szyja twa wśród korali. Wisiorki zrobimy ci złote z kuleczkami ze srebra. Pnp 1, 10

Przyznaję, że ja lubię skromny strój w tym znaczeniu stonowania, prostoty, delikatnych dodatków. Nawet moja sukienka do I Komunii Świętej (tak, ja jeszcze byłam w czasach sukienek) zyskała miano najskromniejszej... i tym też zwróciła uwagę ;-) Choć mój styl się zmieniał - i były czasy noszenia kolorowych rajstop, kilku sznurów korali na raz i przypinania do spódnicy ozdób. Ale jednak - zwykle, a dziś szczególnie - wolę mniej. Przez długi czas unikałam także - i nadal się tego zwykle trzymam - błyszczących materiałów. Kiedyś sugerowałam nawet Mariuszowi, żeby nie kupował mi pierścionka z czymś, co się błyszczy i żeby to nie było złote złoto (czyli żółte). Nie mógł zrozumieć dlaczego. (A dziś wybrałabym jednak obrączki z klasycznego złota...)


Strój pełni wiele funkcji. I praktycznych - jak ochrona przed słońcem/zimnem. I społecznych - podkreśla naszą osobowość, komunikuje coś. Znam kobiety, które uwielbiają kontrastowe kolory, apaszki, ozdoby we włosach czy elementy błyszczące. Jeśli nie ma w tym przesady, jednostronnego upiększania, zabiegania za wszelką cenę tym właśnie sposobem o spojrzenia, to nie widzę w tym nic złego. Sama zakładam czasem buty w złotym kolorze, szeroko się wtedy do siebie uśmiechając. Bardzo je lubię! I przypominają mi o barwach uBOGAconej - które łączą czystą biel ze złotym pyłem.


O skromności od innej strony

Gdy myślę o skromności jako zasadzie, to przy bliskich jej słowach - zamiast prostoty, minimalizmu czy nie-ozdobności, pojawiają się: czystość i wstydliwość. O tak, te tak nieświatowe kategorie. Te, które mają zakrywać, po to, by ukazać coś więcej. Najgłębsze piękno.



Skromność - owoc Ducha Świętego


Wiecie, że w Tradycji Kościoła skromność to jeden z owoców Ducha Świętego? (por. KKK 1832) Obok wstrzemięźliwości i czystości, i 9 innych owoców.


W Katechizmie czytamy, że skromność łączy się ze wstydliwością, która ma chronić intymność osoby.


Polega ona na odmowie odsłaniania tego, co powinno pozostać zakryte. Wstydliwość jest związana z czystością, świadczy o jej delikatności. KKK 2521

I wpływa - jak podaje Katechizm - także na wybór strojów. W tym przypadku najczęściej myślimy o zasłanianiu ciała - stosownym (w związku z okolicznościami) wybraniu długości sukienki, dekoltu bluzek czy materiałów i ich przezroczystości. Tak, by nie eksponować miejsc, które są… no właśnie jakie są? I dlaczego je ukrywamy?


Chcemy zasłonić te wartości ciała, które mogą w kontakcie z drugim człowiekiem przysłonić wartość osoby. Skromność to więc chronienie wartości człowieka, jego godności, jego integralności. To także troska o relacje. To wyraz szacunku do mojego ciała - które nie jest przedmiotem i nie chcę, by tak było postrzegane, a także wyraz szacunku do drugiego człowieka. Mój strój nie jest nigdy tak zupełnie tylko moją sprawą, chociaż w dzisiejszych czasach, gdy tak bardzo podkreślamy indywidualizm i wolność, to bardzo niepoprawnie brzmiące stwierdzenie.

Nie biorę odpowiedzialności za uczucia i postawy innych ludzi wobec mnie (wiele czynników na nie się składa). Ale... przecież mam wpływ na to, co i jak wyrażam.


Zagadnienie to (między innymi właśnie to) świetnie analizował Karol Wojtyła w „Miłości i odpowiedzialności”. Zachęcam do prześledzenia choć kilku poniższych fragmentów.


Wiadomo, że strój może się w różny sposób przyczynić do uwydatnienia wartości sexus, dodajmy, jeszcze: w różny sposób przy różnych okazjach, jeśli nawet abstrahujemy od dyspozycji wrodzonych lub nabytych u danej jednostki. Uwydatnienie wartości sexus przez strój jest zresztą nieuniknione i bynajmniej nie musi się kłócić ze wstydem. Bezwstydne w stroju jest to, co wyraźnie przyczynia się do rozmyślnego przesłonięcia najbardziej istotnej wartości osoby przez wartości seksualne, co musi budzić taką reakcję, jakby osoba ta była tylko, możliwym sposobem użycia ze względu na sexus, a nie możliwym" przedmiotem miłości ze względu na swą wartość osobową. Zasada jest prosta i oczywista, jej zastosowanie natomiast w, konkretnych wypadkach należy już do poszczególnych jednostek oraz do całych środowisk i społeczeństw. Sprawa stroju jest zawsze sprawą społeczną, jest, więc funkcją zdrowego (lub niezdrowego) obyczaju. Trzeba tylko podkreślić, że jakkolwiek względy natury estetycznej wydają się tutaj decydujące, to jednak nie są, one i nie mogą być wyłączne; obok nich i wraz z nimi istnieją względy natury etycznej. Niestety człowiek nie jest istotą tak doskonałą, aby widok ciała osoby, zwłaszcza osoby drugiej płci, budził w nim tylko bezinteresowne upodobanie i w ślad za tym proste umiłowanie tej osoby.

Jako filozof-etyk Karol Wojtyła omawiał to w kategoriach naukowego dyskursu, ale przecież wiele z tego możemy po prostu... doświadczyć. Większość tych spraw zdaje się, że wyczuwamy i zauważamy, prawda?


A może jednak to nie takie oczywiste?


Może się zdarzyć, że nie mamy aż tak wielkiej świadomości tych procesów i mechanizmów. Słyszałam i takie głosy od kobiet. Że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak odsłonięcie nóg czy dekoltu może być dla drugiego człowieka (najczęściej: dla mężczyzny) silnym bodźcem. I że to utrudnia nawiązanie relacji, budowanie jej. Nie dlatego, że jesteśmy tak zepsuci. Nie dlatego, że nasze ciało jest złe - nie, wprost przeciwnie - wartości sexus i cała seksualność tak ściśle wpisana w naszą cielesność jest w Bożym planie! Tylko tak piękna i delikatna sfera wymaga wymaga ustawienia zasad, które pomogą walczyć z pożądliwością. O tak, w świecie toczymy walkę o to, by nasze ciała - nasze i ciała innych ludzi - widzieć w prawdzie. W ich głębokim sensie!

I o tym też mówił i pisał nasz filozof - także już jako papież w teologii ciała.


Inna sprawa, że możemy mieć świadomość tego, jak oddziałuje nasze ciało. I dokładnie tym się kierując, możemy zabiegać o uwagę, o czyjeś spojrzenie, które doda nam poczucia wartości. Tylko że to nie ta droga...


Bycie kochaną a bycie pożądaną to jednak dwa różne doświadczenia.

A my naprawdę jesteśmy stworzone do miłości.

I my, i oni.


***


Niesamowity czas rozważania CIELESNOŚCI


O cielesności, o pożądliwości, o akceptacji, o miłości... - o tym już niebawem więcej podczas GOLGOTY MŁODYCH, która w tym roku pod hasłem BOSKIE CIAŁO.

Bardzo, bardzo zapraszam!




***

Czas rozważania KOBIECOŚCI


A o kobiecości, o prawdziwej naszej wartości, także o naszym ciele - już niebawem więcej podczas seminarium DAR KOBIECOŚCI.




***

Więcej tematów o stylu, o modzie w wakacyjnym cyklu Stylowa środa - na Instagram

0 wyświetlenia
  • Black Facebook Icon
  • Black YouTube Icon

© 2020 Katarzyna Marcinkowska. uBOGAcONA.